w

Ksiądz obraził małżonków. Zadał pytanie, po czym nagle wyproszono go z kolędy

Wizyta duszpasterska inaczej zwana kolędą w wielu parafiach odbywa się co roku. Nie da się ukryć, że wraz z upływem lat zaczyna wzbudzać nie koniecznie pozytywne emocje. No przynajmniej nie u wszystkich. Nie brakuje również osób, które rezygnują z przyjęcia księdza w swoich progach. Do tego grona dołączyła pani Adrianna, która historią z tegorocznej kolędy postanowiła podzielić się w sieci.

Sponsorowane

Kobieta napisała wiadomość do redakcji kobieta. gazeta.pl. Przyznała już na samym początku, że od kilku lat nie przyjmuje księdza w ramach wizyty duszpasterskiej. “Nie chcę, mam na co wydawać pieniądze. Nie ukrywam też, że już za dzieciaka był to dla mnie stres” – zaznaczyła.

Sprawdzanie zeszytu, wypytywanie o religię. Później, gdy przestałam chodzić na religię, było tylko gorzej… Pouczanie, krytykowanie moich rodziców…

Twitter

Kolęda, która przesądziła o wszystkim

Sponsorowane

Pani Adrianna wyszła za mąż i stworzyła dwój własny dom. Dwukrotnie wraz ze swoją drugą połówką przyjęła nawet księdza. Ale pytania, które zadawał duchowny w pewnym momencie przelały czarę goryczy.

W trakcie tej “duszpasterskiej wizyty” za każdym razem zastanawiałam się, czy to kolęda, czy może raczej inwentaryzacja? Ksiądz sprawdzał, ile osób mieszka w domu, czy na pewno jesteśmy małżeństwem i spisywał, czy i ile pieniędzy włożyliśmy do koperty.

Niestety, ksiądz tylko na tym nie poprzestał. Poszedł o krok dalej. Jak wspomina pani Adrianna w czasie ostatniej kolędy duchowny dopytywał, na jaką partię polityczną małżeństwo głosuje. Wtedy jej mąż uznał, że są pewne granice, które właśnie zostały przekroczone i nie on nie zamierza w tym uczestniczyć.

Twitter

Kolęda kiedyś a dziś

Kiedyś kolęda faktycznie miała na celu zbliżenie duchownego do rodzin wiernych należących do danej parafii. Polegała głównie na rozmowie. Jednak teraz zdaniem pani Adrianny, głównym priorytetem księży są kwestie finansowe. Najbardziej liczy się to, ile parafianie dadzą w kopercie. Zdarzają się też tacy księża, którzy przed rozpoczęciem kolędowania oficjalnie przekazują, jakiego menu oczekują od domów, które będą przez nich odwiedzane.

To przykre, ale dziś kolęda dla mnie to nic innego, jak wymagania księży i zbieranie kopert. A dla nich w tych kopertach ciągle jest za mało. Uważam, że wiara i Kościół to aktualnie dwie różne kwestie, które niestety ze sobą mają niewiele wspólnego…

Sponsorowane

Twitter

Google News
Obserwuj citybuzz logo w Google logo News i bądź zawsze na bieżąco!

Napisane przez Iza Sucha

31 komentarze

  1. Brednie, byle by podsycić aktualny temat -kolęda w domu. “Adrianna” nie istnieje . A poza tym przypomnę, że księża id zawsze aktualizowali księgi parafialne właśnie na kolendzie ,bo kiedy indziej? Raczej nikomu specjalnie by się nie chciało jechać na parafie i zgłaszać, że się wprowadził do parafii. I nigdy w tych księgach nie wpisywał kwoty z koperty ,jedynie ilość osób w domu . Cyrk ,a ta nienawiść jest i męcząca i niesprawiedliwa