w

Zastrzelona kobieta w Borowcach zadzwoniła na policję. Wstrząsająca relacja

Jacek Jaworek w sobotę w nocy, to jest z 10 na 11 lipca, z zimną krwią zamordował rodzinę brata. Śmierć poniósł brat Janusz (44 lata), jego żona Justyna (44 lata), oraz syn pary, Jakub (17 lat). Tuż po morderstwie mężczyzna dosłownie zapadł się pod ziemię. Ślad po nim zaginął. Do dziś pozostaje nieuchwytny. Policja stara się ustalić, gdzie przebywa.

Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

52-letni morderca dopuścił się tych okrutnych czynów we wsi Borowce, niedaleko Częstochowy. Od sobotniej nocy skutecznie udaje mu się uciekać przed policją. Serwis Fakt dotarł do osób, które widziały miejsce zbrodni i znają wstrząsające szczegóły z ostatnich chwil życia ofiar.

Co dokładnie wydarzyło się w domu rodzinnym we wsi Borowce?

Przed godziną 1:00 w nocy Jacek Jaworek przyjechał pod dom brata. Był pijany. Już przed budynkiem doszło do sprzeczki. To w tym miejscu padły pierwsze strzały. Na podwórku znaleziono pociski i ślady krwi ofiary. Niewykluczone, że był nią brat mężczyzny. Widząc, że Jacek do niego strzela, uciekł do domu. Usiłował przytrzymać drzwi, ale nie udało mu się to. Brat wpakował w niego co najmniej 7 kul.

Facebook
Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

Nieoficjalne ustalenia

Z tego, co udało się nieoficjalnie ustalić dziennikarzom serwisu Fakt, żona Janusza, słysząc, co dzieje się na podwórku, a później w domu, zadzwoniła na policję. Jej wołanie o pomoc było krótkie, ale bardzo dramatyczne:

To był szloch, płacz i przerażający krzyk rozpaczy – wyznały nieoficjalnie osoby pracujące przy tej tragedii

Kolejne dwie kule zostały wystrzelone prosto w Justynę. Trzecia ofiara, 17-letni Jakub, został zamordowany przez wujka jako ostatni. Ciało jego i jego mamy znaleziono na korytarzu. Sprawca prawdopodobnie szukał jeszcze najmłodszego bratanka, 13-letniego Gianniego. Chłopiec ukrył się w szafie. Gdy zauważył szansę, uciekł przez okno do domu swojego kuzynostwa.

Facebook

Ciała tonęły w kałużach krwi

Niestety, ale Jacek wiedział, co robi. Celował do swoich ofiar z bliska. Nie miały one szans na ratunek. Gdy śledczy pojawili się na miejscu tragedii, ciała rodziny tonęły w kałużach własnej krwi.

Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

Tuż po dokonaniu tej mrożącej krew w żyłach zbrodni morderca wsiadł do swojego mercedesa 350, ale szybko zmienił zdanie. Z bronią w dłoni szedł prosto przed siebie, w kierunku lasów. Ślad za nim urywa się w Borowcu. Jak nieoficjalnie udało się ustalić, miał przy sobie telefon. Prawdopodobnie wyrzucił kartę we wsi, bądź ją zniszczył.

Facebook

Wciąż trwa obława

Funkcjonariusze od czterech dni zawzięcie szukają Jacka Jaworka. Ponoć miał być widziany, jak szedł w kierunku Koniecpola. Jednak do tej pory nikt nie trafił na jego ślad. Policja apeluje, że mężczyzna jest naprawdę niebezpieczny. Ma przy sobie broń.

Facebook

Bądźcie czujni i miejcie oczy dookoła głowy.

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!
Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

Napisane przez Olek Żak

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

    Najdziwniejsze imiona nadawane dzieciom w Polsce. Dżesika to już przeszłość

    Polski kierowca zadźgany w Niemczech. Bliscy pożegnali pana Krzysztofa