w

Na jego oczach zginęła ciężarna żona i 3-letnia córka. “Zmiotło Gosię i Laurę”

Ta potworna tragedia wydarzyła się w październiku, ubiegłego roku. 36-letnia ciężarna Małgorzata wraz z 3-letnią córeczką zginęły w wyniku potrącenia przez rozpędzony samochód. Za kierownicą siedział 68-letni Krzysztof S., laryngolog z Łodygowic. Mężczyzna spieszył się do szpitala w Suchej Beskidzkiej, gdzie czekali na niego pacjenci…

Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

Gosia i Laura zginęły na oczach pana Andrzeja

Oprócz 3-latki, małżeństwo miało jeszcze jedną córeczkę, 2-letnią Ritę. Tego feralnego dnia dziewczynka została w domu. Rodzina wybierała się na kawę do sąsiadki. Byli szczęśliwi, Gosia zaszła w kolejną ciążę, była w drugim miesiącu. Przeszli poboczem zaledwie 15 metrów. To przed bramą sąsiadów wydarzył się horror.

OSP Gilowice

Już trzymałem furtkę, nagle ujrzałem jadące na nas auto, zmiotło Gosię i Laurę… – relacjonuje zrozpaczony mąż

Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

Hyundai Tucson, za kierownicą którego siedział Krzysztof S. przejechał rowem aż 25 metrów, ocierając się o drzewo. Samochód wbił się z impetem w ziemię po uderzeniu w betonowy przepust… Auto przygniotło Gosię do drzewa, a obok niej leżała malutka Laura.

OSP Gilowice

Laryngolog wyszedł z samochodu

Daj mi pan w pysk, powiedział do mnie i zaczął zbierać części auta. Chciałem wyciągnąć Gosię, nie dałem rady. To żelastwo ważyło ponad tonę… Przyłożyłem rękę do jej nosa, chciałem sprawdzić czy żyje czy oddycha. Gdy z pomocą sąsiadów udało się mi wyrwać ją spod maski, przytuliłem ją… Ona umierała… Laura tylko charczała, myślałem, że stanie się cud, że chociaż jej nie stracę…

Niestety, ciężarna 36-latka zmarła na miejscu. 3-latka cztery dni później, w szpitalu. Dziewczynka miała rozległe urazy czaszki i obrażenia wewnętrzne. Świat pana Andrzeja zawalił się w ciągu tych kilku dni. Stracił żonę, córeczkę i dziecko, które dojrzewało w łonie matki.

List od sprawcy

Krzysztof S. w listopadzie ubiegłego roku napisał list do pana Andrzeja. Prosił w nim o wybaczenie, a także oferował swoją pomoc. 37-latek z Gilowic odebrał wiadomość nie jako przeprosiny, a próbę ratowania własnej skóry…

W toku prowadzonego śledztwa biegli ustalili, że na drodze nie było żadnych śladów po hamowaniu. Co więcej z całą pewnością kierowca jechał za szybko, a zaledwie minutę przed wypadkiem miał zakończyć rozmowę telefoniczną. Na przesłuchaniach sprawca niejednokrotnie zmieniał zeznania. Najpierw tłumaczył, że oślepiło go słońce, potem, że na drogę wyskoczył pies i nie widział pieszych. Na kolejnych spotkaniach wszystko odwołał. Twierdził, że to wina spadku cukru, gdyż od 5 lat choruje na cukrzycę.

Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo
OSP Gilowice

W czerwcu tego roku rozpoczął się proces

Krzysztofowi S. za spowodowanie śmiertelnego wypadku grozi zaledwie 8 lat więzienia. Mężczyzna chciał dobrowolnie poddać się karze i zrezygnować z procesu. Za śmierć Gosi i Laury zaproponował panu Andrzejowi 5 tysięcy złotych, a sobie wymierzył rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Właśnie na tyle wycenił życie dwóch niewinnych osób. Osób, które znalazły się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Osób, które zabił.

Każdy dzień, minuta, miesiąc bez nich jest trudny. Wracam wciąż do tego dnia, w którym straciłem rodzinę. Jestem każdego dnia na grobie Gosi i Laury. Byliśmy tylko cztery lata małżeństwem, mieliśmy przed sobą całe życie

Kolejna rozprawa odbędzie 7 września.

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

Napisane przez Marek Banaś

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

      3-latek utopił się wraz z 9-letnią siostrą. W tej pozycji leżeli na dnie jeziora

      21-latka spadła z czwartego piętra! Na miejsce wezwano śmigłowiec