w

Relacja świadka potrącenia 19-letniej Basi. “Ręce powykręcane, czaszka rozłupana”

O tragedii, która wydarzyła się w ostatni weekend lipca w Katowicach, trudno będzie zapomnieć. Kierowca autobusu lini 910 wjechał w grupkę młodych ludzi awanturujących się na ulicy. Wśród nich znalazł się Łukasz i jego narzeczona Basia. Para usiłowała uspokoić zebranych. 19-latka została śmiertelnie potrącona. W sprawie wypowiedział się świadek tej wstrząsającej sytuacji.

Sponsorowane

Ostatnie chwile życia

Z piątku na sobotę Basia wraz z narzeczonym i grupką przyjaciół wybrali się na imprezę w centrum Katowic. Ten wypad planowali już od jakiegoś czasu. Jednak nikt nie przypuszczał, że droga powrotna do domu, zamieni się w taki koszmar.

Narzeczeni stali na przystanku gdy grupka awanturujących się ludzi weszła na ulicę. Młodzi chcąc ich uspokoić, podążyli za nimi. Na jezdni stał też autobus, który nie mogąc przejechać, zaczął trąbić. Basia stała tyłem do pojazdu, gdy ten niespodziewanie ruszył. Wpadła prosto pod jego koła.

Sponsorowane

Świadek tego tragicznego zdarzenia wziął udział w programie Uwaga! TVN. Przekonywał w nim, że kierowca musiał widzieć dziewczynę stojącą przed autobusem.

Kiedy autobus ruszył, ewidentnie była przed nim grupa osób. Ta dziewczyna stała tak, że już nie miała jak uciec. Pozostałym udało się odskoczyć w stronę chodnika i nie wpaść pod koła. Ten kierowca musiał ją widzieć. Było dla mnie szokiem, że on w nią wjechał

Ciało Basi wypadło spod kół po przejechaniu kilkuset metrów

Bezpośrednim świadkiem tej tragedii był między innymi narzeczony 19-latki. Na własne oczy widział, jak dziewczyna zostaje potrącona. Biegł za autobusem ile sił w nogach, krzycząc, by kierowca się zatrzymał. Po około 200 metrach Łukasz dobiegł do miejsca, w którym wypadło ciało ukochanej.

Cała ta ekipa zaczęła biec za autobusem i krzyczeć. Przekrzykiwali się nawzajem, więc ciężko powiedzieć, co dokładnie krzyczeli. Po chwili było już widać, że jeden jej but leżał blisko, drugi kilkanaście metrów dalej, a po może dwustu metrach widać było jej ciało. Leżała w bardzo nienaturalnej pozycji. Nogę miała za głową, ręce powykręcane, czaszka rozłupana. To był dramatyczny, drastyczny widok – mówi rozmówca programu Uwaga!

Kierowca autobusu usłyszał zarzut

Za kierownicą pojazdu siedział 31-letni Łukasz T. Mężczyzna po tragicznym zdarzeniu uciekł z miejsca i pojechał do zajezdni. To tam miał dowiedzieć się od policjantów, o tym, że zabił kobietę. Kierowca utrzymuje, że nie chciał nikogo skrzywdzić. Bał się o swoje zdrowie i życie, stąd jego reakcja. Łukasz T. usłyszał zarzut zabójstwa Barbary S. oraz usiłowania zabójstwa dwóch innych osób, którym w ostatniej chwili udało się uciec. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

Kierowca autobusu przyjął taką linię obrony, że kiedy zobaczył bijących się ludzi, miał wrażenie, że chcą zaatakować autobus i jego, jako kierowcę. Z nagrań wynika jednak, że autobus nie był w centrum zainteresowania tych ludzi. Na zapisie monitoringu widać też, że moment ruszenia autobusu nie był delikatny – powiedziała w programie Monika Łata z Prokuratury Okręgowej w Katowicach

Sponsorowane

Google News
Obserwuj citybuzz logo w Google logo News i bądź zawsze na bieżąco!

Napisane przez Wojciech Bartman

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

      Sponsorowane

      Od niemal 14 lat prawie cały czas jest w ciąży. Pokazała gromadkę pociech

      13-latka urodziła w szpitalu martwe dziecko. Kto jest ojcem?!