w

Leżała na jednej sali z Izą. Tak wyglądały ostatnie chwile życia ciężarnej 30-latki

Śmiercią Izy od kilku dni żyje cała Polska. 30-latka zmarła w szpitalu w Pszczynie w 22. tygodniu ciąży tuż po tym, jak stwierdzono bezwodzie. Kobieta w tych ostatnich godzinach komunikowała się z rodziną. Z wiadomości wynika, że lekarze czekali do momentu, w którym płód obumrze, by udzielić kobiecie niezbędnej pomocy. Niestety, na ratunek było za późno.

Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

W tym dniu wszystko się zaczęło

Gdy Iza była w zaledwie 22. tygodniu ciąży odeszły jej wody płodowe, To zdecydowanie za wcześnie na poród, gdyż dziecko nie jest do końca rozwinięte. Ginekolog stwierdził bezwodzie i skierował pacjentkę do szpitala w Pszczynie. Wtedy jeszcze nic nie wskazywało na tragedię, która miała rozegrać się w najbliższym czasie.

Następnego dnia po diagnozie Iza była już w szpitalu. Jej maleństwo jeszcze wtedy żyło. Nikt z lekarzy nie chciał dokonać aborcji. Czekano, aż płód sam obumrze, a następnie 30-latka miała wydalić go siłami natury.

Facebook
Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

W nocy stan kobiety znacząco się pogorszył. Wczesnym rankiem stwierdzono śmierć dziecka i skierowano pacjentkę na blok operacyjny. Po kilku godzinach, w czasie transportu Izabela S. zmarła.

Mecenas Jolanta Budzowska napisała w mediach społecznościowych post, który wywołał niemałe poruszenie:

Konsekwencje wyroku TK z 20.10.2020 r., sygn. K 1/20 w praktyce. Pacjentka 22 tydz., bezwodzie. Lekarze czekali na obumarcie płodu. Płód obumarł, pacjentka zmarła. Wstrząs septyczny

Jak wyglądały ostatnie godziny życia 30-letniej Izabeli S.?

Dziennikarze programu Uwaga skontaktowali się z kobietą, która leżała z Izą na jednej sali w szpitalu. Kobieta opowiedziała o ostatnich godzinach życia ciężarnej.

Facebook

“Iza zgłaszała położnej, że ma jakieś zielonkawe upławy, czuła, że coś jest nie tak. Ale mówili jej, że serce dziecka cały czas bije “– mówiła kobieta i dodała, że lekarz przyszedł do niej na wizytę tylko raz.

Miała bardzo wysoką gorączkę. Około 20 zobaczyłam, że siedzi po turecku na łóżku i cała się trzęsła z gorączki. Poszłam po położną, przyszła zobaczyć, po pewnym czasie przyszła z kroplówką. Powiedziała, że pewnie jest przeziębiona. A ona mówiła, że czuje, że to nie przeziębienie, że coś jest nie tak, że coś się z nią dzieje

Reklama | Dzięki nim czytasz za darmo

Po podaniu kroplówki gorączka miała ustąpić. Ale po zaledwie 2-3 godzinach temperatura znów wzrosła.

W międzyczasie poszła na jakieś wziernikowanie i lekarz powiedział, że serce cały czas bije. Czekał, aż płód obumrze – powiedziała koleżanka z sali Izy S.

Facebook

30-latka czuła, że może umrzeć

Słyszę to do dzisiejszego dnia, jej słowa, że ona chce żyć, ona nie chce umierać, ona ma dla kogo żyć. Myślę, że była świadoma, że może umrzeć

Bała się spać, bo bała się, że się nie obudzi. Potem w nocy klęczała na ziemi, wymiotowała. Potem ją wywieźli. Lekarz powiedział, że dlatego, że następnego dnia miałam mieć zabieg i muszę być wypoczęta. Wolałabym być niewypoczęta, ale żeby ona żyła. Po tej pierwszej gorączce powinno im się zapalić jakieś światło, że coś jest nie tak. Mówili, że rano zrobią CRP, ale mogli to zrobić wieczorem.

Koleżanka z sali wspomina też ostatnią rozmowę Izy z jej 9-letnią córeczką.

Jeszcze wieczorem rozmawiała z córeczką, mówiła, że ma wziąć takie ubranka, że pojedzie do cioci, będzie jej raźniej, nie będzie myślała, że mama jest w szpitalu. (…) Miejmy nadzieję, że powiedzą temu dziecku, czemu nie ma matki

Twitter

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

Napisane przez Michał Czaroń

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Kolor kwiatów na grobie ma znaczenie. Zwróć uwagę, zanim je postawisz

    Waldek jechał w nocy po narzeczoną. Jednak nigdy nie dotarł do jej domu